środa, 4 marca 2015

3. "Kiedy do tej tępej głowy dotrze wiadomość w butelce?!"

 Brunetka niepewnie uniosła głowę i ujrzała Brada. Laura prawie dostała zawału.
 Jedyna na co miała ochotę to iść po siekierę i zmasakrować tego chłopaka. Ku zaskoczeniu dziewczyny ten dupek uśmiechnął się do niej perliście. Laura powoli przestawała myśleć racjonalnie, jej serce zaczął przepełniać gniew. Dla brunetki ten mężczyzna był jak diabeł, niósł za sobą tylko ból i cierpienie. Jedyne czego teraz najbardziej pragnęła to zamiast sprzedać mu drinka, miała ochotę porządnie przyłożyć mu w twarz, tak jak uczyli ją na kursie samoobrony. Laura razem z Alex uczęszczała na te zajęcia rok temu. Dziewczyna wcale nie miała ochoty tam chodzić, jednak jej wspaniała przyjaciółka nie dawała jej żyć. Jak to mawiała " Kochanie jak ty chcesz sobie radzić, proste równanie on łapę na twój tyłek a ty mu kolanem w żuchwę". Brunetka po godzinnym wykładzie Alex wreszcie udała się na kurs, który dzięki wsparciu koleżanki ukończyła. Laura w tej chwili była wdzięczna za możliwość chodzenia na zajęcia. Była pewna, że jeśli Brad wykona jeden fałszywy ruch będzie gotowa się obronić. Mimo tych myśli brunetka i tak czuła niepokój. Miała przed sobą potężnego mężczyznę, którego nie łatwo będzie powalić. Brad jakby nigdy nic złapał dłoń Laury w żelazny uścisk
i zaczął rozmowę.
- Hej kotku, dawno się nie widzieliśmy
- Tak, hmmmm.... kiedy to było? A no tak już pamiętam ostatni raz widziałam cię jak ruchałeś moją siostrę w naszym salonie- Laura gotowała się ze złości. Zawsze gdy wspominała tamtą noc miała łzy w oczach i przez jej ciało przechodziły zimne dreszcze. Mimo złych wspomnień i ogromnego zawodu miłosnego dziewczyna postanowiła żyć dalej. Laura wzięła głęboki, uspokajający oddech i postanowiła nie dać się wyprowadzić z równowagi.- Nadal ruchasz wszystkie laski jakie masz w zasięgu wzroku czy może przeniosłeś się na facetów?- dodała szybko.
-Widzę, że nadal nie opuszcza cię to twoje dziwne poczucie humoru- chłopak wstał i pochylił się do Laury-Wiesz urosło ci to i owo. Wreszcie wyglądasz jak prawdziwa kobieta. Co ty na to żebyśmy nadrobili stracone lata?
-ŻARTUJESZ?!
-Nie kotku, no przecież wiesz, że ja nigdy nie żartuję- Brad wierzchem dłoni zaczął gładzić policzek Laury.
- Zostaw mnie pustaku, po jakiemu mam do ciebie mówić francusku, hiszpańsku, chińsku? Kiedy do tej tępej głowy dotrze wiadomość w butelce, że masz mnie puścić!!!!! Jaja ci urwę jak nie zabierzesz tych zapchlonych....
Laurze nie było dane skończyć zdania, ponieważ jej dłoń została wyswobodzona. Brunetka z otwartą buzią wpatrywała się w Brada leżącego pod barem. Dziewczyna dopiero po chwili zdała sobie sprawę, że chłopak nie z własnej woli ją zostawił. Brunetka była w szoku, nie od razu poznała kto był jej wybawcą.

- Nikt nie będzie dotykał łapskami mojej Smerfetki, a na pewno nie ty gnojku!
Laurę jeszcze bardziej zdziwił fakt, że jej wybawcą okazał się blondyn z parku. Brunetka miała dziwne odczucie, że ten chłopak ją śledzi. Nie zagłębiała się bardzo
w rozważanie tej myśli, gdyż po chwili zjawił się ochroniarz clubu i wyprowadził Brada.
Jak na nieszczęście Laura usłyszała całą gamę wyzwisk skierowanych w jej osobę i słynne powiedzenie byłego brunetki " jeszcze będziesz moja." Dziewczyna wstrząśnięta wydarzeniami ostatnich minut poczuła nagłą potrzebę napicia się czegoś mocniejszego. Laura wyciągnęła dwa kieliszki i sięgnęła na półkę po butelkę trunku. Po chwili zastanowienia wybrała butelkę Everclear'a i nalała po trochu sobie i nieznajomemu. Brunetka nie czekała
 aż blondyn wreszcie zdecyduje się wziąć kieliszek do ręki, sama za szybkim zamachem wlała alkohol do ust po czym szybko przełknęła. Jej przełyk zalała ciepła fala, która choć trochę złagodziła niepokój Laury. Gdy dziewczyna nalewała sobie drugi kieliszek trunku, blondyn nawet nie tknął swojej szklanki, jedynie bez mrugnięcia przyglądał się Laurze. 
- To ja się przedstawię jestem Ross...- chłopak przeczesał włosy- Ross Lynch
Laura najpierw wypiła kolejny kieliszek, dopiero potem raczyła przyjrzeć się okazowi męskości, który stał na przeciwko niej. Brunetka zlustrowała blondyna od góry do dołu
 i westchnęła. Ten idiota był przystojny nawet bardzo.... Zaciemniony oparami alkoholu umysł brunetki zaczął wyobrażać sobie ich razem w różnych miejscach. Jego wargi na jej ustach, jego dłonie na jej ciele. Dziewczyna wystraszyła się kierunkiem jej myśli. Zmieszana spuściła głowę, a na jej policzkach wykwitły rumieńce. Nie uszło to uwadze Rossa, który domyślił się w jakim kierunku idą myśli Laury. Dla chłopaka to był duży plus.
Teraz był pewny, że nie jest obojętny tej drobnej osóbce stojącej po drugiej stronie baru.
- Może chcesz poznać mnie lepiej?- Ross zrobił brewki- Mogę dać ci korki z biologii..
Laura nie wytrzymała dokończyła swojego drinka i wybuchła niepohamowanym śmiechem. Ten chłopak rozbrajał ją całkowicie. Przystojny, ale w pewien sposób odrażający...
Wydawał się być totalnym idiotą, jednak błysk w jego pięknych, czekoladowych oczach świadczył, że skrywa jakąś tajemnicę. Laurę intrygowały te sprzeczności. Gubiła się gdy na niego patrzyła, tak jakby potrafił wniknąć do jej umysłu i kierować jej myślami. Laura była pewna jednego, powinna trzymać się od niego z daleka. Czuła, że on sprowadzi ją na złą drogę. 
- No co cię tak bawi?- oburzył się blondyn.
- Serio? Nie stać cię na więcej? Chcesz zarywać na lekcję biologii?- Laura wypiła kolejny kieliszek-Nie jestem jakąś pastereczką Zosią i na to na pewno nie polecę.
Brunetka nieudolnie próbowała wyjść za baru, lecz przeszkadzał jej podwójny obraz
 i chwiejny krok.
- Upssss nio chyba za dużo wypiłam 
- No jak na smerfa to masz bardzo słabą głowę- Ross zachichotał- Gdzie masz rzeczy? Zabieram cię do domu.
-Psze, psze pana, ja nie zdradzam adresu obcym i ja tu pracuję- Brunetka zaczęła wymachiwać palcem przed nosem blondyna.
Ross nie przejął się oporami Laury, z obojętną miną przerzucił ja sobie przez ramię i jakby nigdy nic wyszedł z clubu.   
- Ej jak masz mnie trzymać to trzymaj porządnie!!!
Ross szedł ciemną ulica z przewieszoną przez ramię brunetką. Chłopak nie przejmował się spojrzeniami przechodni, nawet ośmielił się parę razy klepnąć Laurę po pupie, gdy ta przypominała sobie, że jest traktowana jak niesforne dziecko. Ross nie przewidział,
że ośmielona alkoholem brunetka zacznie klepać go po tyłku, a nawet lekko ugniatać pośladki.
- Uuuuuu... masz jędrny tyłeczek, brałabym ile się da!
Ross nie skomentował słów dziewczyny, zaśmiał się cicho i szedł dalej. Chłopakowi nie było jednak długo dane być opanowanym. Laura jakimś cudem przesunęła się w taki sposób, że jej ręka dosięgał do klejnotów Rossa. Rozochocona brunetka objęła ręką przyrodzenie chłopaka i zaczęła lekko uciskać. Blondyn doznał szoku, jednak szybko się uspokoił. Ku zadowoleniu Laury chłopak delikatnie wypchnął biodra w kierunku jej dłoni. Poczynania te nie zadowoliły do końca dziewczynę. Laura zaczęła dobierać się do rozporka Rossa.
- Może zrobisz mi mały striptiz ba chciałam zobaczyć całą twoją okazałość
- A podobnież nie chciałaś korepetycji?- Ross odsunął rękę brunetki od swojego przyrodzenia.
- Ba!! Chcę od razu praktykę Gargusiu
     Gdy para doszła do mieszkania brunetki, a prostując Ross dokonał wszelkich starań by Laura tam się dostała,a dziewczyna jakby nigdy nic bawiła się w najlepsze. Niestety blondyn wyszedł na tego okrutnego, ponieważ przerwał makarenę w wykonaniu swojej towarzyszki. W końcu Rossowi udało się dotrzeć pod same drzwi do mieszkania Laury.  W ocenie blondyna to była raczej dobra dzielnica. Klatka schodowa była schludna i czysta. Widać było, że mieszkają tu porządni ludzie. Jedynym minusem tego bloku było, to że nie posiadał on windy. Co skutkowało wniesieniem Laury na czwarte piętro. 
- Smerfetko daj klucze
Laura jak na zawołanie wyjęła kluczyki z torby. Niestety nie można pominąć tego, że sprawiło jej to wielką trudność. Dziewczyna bezceremonialnie wyrzucała wszystko co znajdowało się 

w jej torbie. Ross był pod wrażeniem ile kobieta może upchnąć w taką z pozoru małą rzecz. Trampki, portfel, szczotka, perfumy, kosmetyczka, ręcznik te wszystkie przedmioty lądowały na podłodze. W końcu jednak dziewczyna w zwycięskim geście uniosła swoją zdobycz ku niebu. Nie wszystko poszło jednak po myśli Rossa, gdyż pijana Laura zamiast dać klucze blondynowi wrzuciła je sobie w stanik.

- Weź sobie- Brunetka zaczęła się śmiać .
- Smerfetko zachowujesz się jak pijany Rumcajs z kreskówki 
- To pobaw się w Robin Hooda i odzyskaj to co chcesz
- Wierz mi tam też się zagłębię, ale jak będziesz miała tego świadomość i będziesz mogła mnie czuć i zapamiętać, a teraz daj klucze
-Hmmmmm.... ty masz okres słońce!
- Co?! Ja nie mam okresu- zbulwersował się Ross
- Kupić ci always? Albo tampony zależy co wolisz, bo ja osobiście wolę podpaski
- Nic nie będę sobie wkładał, dawaj te cholerne klucze !
-Oj, ty to się nie umiesz bawić- Dziewczyna wyjęła posłusznie klucze i podała je blondynowi.
Ross ja na dżentelmena przystało wepchnął brunetkę do mieszkania i zaprowadził do salonu. Chłopak widząc, że Laura jest już bezpieczna chciał wyjść. Niestety dziewczyna mu na to nie pozwoliła.
-A ty gdzie uciekasz? Ja kcem gruchać z tobą jak pralka z kontaktem!
Ross totalnie nie zrozumiał o co chodzi pijanej Laurze. Chłopak nie miał niestety za dużo czasu żeby dokonać dokładnej analizy tego zdania. Zdołał tylko podrapać się po czuprynie, bo poczuł na sobie drobne dłonie Laury. Dziewczyna zaczęła ściągać mu kurtkę i prosić go o bardzo niegrzeczne rzeczy.Ross postanowił rozegrać to po swojemu, jednym płynnym ruchem przyciągnął Laurę do siebie. Brunetka czuła się tak jakby blondyn chciał połączyć ich w jedną całość. Mimo zamroczonego umysłu wyczuwała idealnie wyrzeźbione ciało Rossa. Czuła jego spokojny oddech, gdy ona w tej chwili ciężko dyszała. Działająca pod impulsem Laura jednym, szybkim ruchem pozbawiała Rossa jego koszulki. Teraz czuła go całego. Mogła bez żadnych przeszkód wdychać jego cudowny zapach, który zadawał jej się być najdoskonalszy na świecie. Brunetkę podniecił sam fakt, że taki przystojny facet jak Ross trzyma ją w swoich silnych ramionach, tak jakby była najcenniejszym skarbem na świecie. Choć przez umysł Laury przeszła myśl, że on na pewno gra, nie przejmowała się tym. Chciała go mimo tego,
 że wiedziała co po sobie zostawi. Była gotowa się mu oddać. Ross złapał ją za uda, podniósł
 i zaniósł w kierunku sypialni. Gdy para znalazła się już w pomieszczeniu blondyn delikatnie opuścił Laurę na łóżko, przykrył kołdrą i najzwyczajniej w świecie wyszedł. 
     Brunetka obudziła się rano z kacem porównywalnym do siły wybuchu bomby atomowej. Laura miała trudności z zwleczeniem się z łózka, gdyż przy każdym ruchu czuła upiorne pulsowanie w głowie. Po chwili dziewczynie z wielkim oporem udało się zejść z łóżka. W oczy Laury padały promienie słoneczne, co wcale nie polepszało sprawy. Brunetka miała mroczki przed oczami i czuła, że zaraz zemdleje. Po opanowaniu równowagi dziewczyna udała się do kuchni. Po drodze nie obyło się bez cichego lamentowania.
-Cholera, a mamusia mówiła żeby pić oranżadkę, ale nie ja musiałam się pokusić jak Jacky na rum. Normalnie głupia wiewiórka ze mnie, na wilka się porwałam i teraz wyszło mi stado byków w głowie.
Totalnie popaprany monolog brunetki przerwał zadziwiający widok. Na wysepce kuchennej leżały starannie ułożone rzeczy. Mianowicie znajdowały się tam tabletki na ból głowy, termos z kawą, kanapki i....i męska koszulka z przyczepioną karteczką. To ta rzecz przyciągnęła największą uwagę brunetki. Dziewczyna niepewnym krokiem podeszła do wysepki. Nie miała pojęcia czego się spodziewać. Czuła się tak jakby miała iść na śmierć, gdy była już blisko celu przełknęła narastająca gulę w gardle i postanowiła się nie poddawać, tak jak batman stawić czoła światu. Niedługo potem Laura trzymała karteczkę w dłoni i zaczęła ją czytać: 
" Moja kochana smerfetko, naszykowałem ci coś na ból łebka i do jedzonka, w końcu jak papa smerf dba o swoją wioskę tak i ja będę dbał o ciebie. No i oczywiście zostawiam ci moją koszulkę, chcę żebyś miała po mnie pamiątkę. Miło jakbyś w niej spała, to by było bardzo podniecające, tak jak wczoraj...." -Gdy Laura przeczytała ostanie słowa złapała się za głowę.
- OMG!!! Co ja zrobiłam?! Raczej komu to zrobiłam?! Ja nigdy więcej alkoholu nie tknę! Takie zgorszenie, jak ja się ludziom pokaże?! Po pijaku z nieznanym mężczyzną się intymnie poznawałam, teraz to tylko skoczyć z mostu albo się pod metro rzucić!
Laura wzięła głęboki, uspokajający oddech i postanowiła przeczytać to dzieło zaadresowane do niej. W głębi duszy modliła się żeby było tam napisane, że to tylko żart. Dziewczyna parę razy zbierała się na odwagę żeby skończyć to co zaczęła jednak przychodziło jej to z nie lada oporem. " Mam nadzieję maleńka, że ujrzę cię w tym wdzianku śpiąca
u mojego boku, choć wtedy najprawdopodobniej będę chciał żebyś nie miała nic na sobie...
Na razie zostawiam cię jak śpiąca królewnę w swoim łożu, które znajduje się w wiosce smerfów, niech żaden zboczony teletubiś cię nie napadnie"~ Garguś
Laura z namysłem zmrużyła oczy i co ciekawe pierwsze co przyszło jej na myśl, zamiast tego kim był ten nieznajomy, było to, że temu idiocie się bajki pomyliły. Brunetka prychnęła
 z ironią i odłożyła karteczkę obok koszulki. W czasie gdy dziewczyna raczyła się przepysznym śniadaniem przygotowanym przez tego chłopaka zadzwonił telefon.
Laura na początku nie usłyszała dźwięku, była zbyt pochłonięta myślami o nieznajomym. Dziewczyna była skłonna przekonać samą siebie, że może on wcale nie był taki zły, w końcu przygotował jej posiłek i się o nią zatroszczył, miał też super perfumy, które działały jak magnes. Za wszelką cenę chciała przypomnieć sobie cokolwiek co zaszło poprzedniej nocy, jednak nie było jej to dane, bo nareszcie dotarło do niej, że dzwoni jej telefon. Zanim jednak Laura przycisnęła zieloną słuchawkę spadła na nią grom z jasnego nieba.
- No tak Garguś, czemu wcześniej na to nie wpadłam, moją ofiara jest sam Ross Lynch- Laura ostatnie słowa wypowiedziała z przerażeniem.
Dziewczyna wzięła głęboki oddech i przypomniała sobie o tym, że powinna odebrać telefon.
- Halo?
-Cześć kotku, pokaz co masz w środku!
- Słucham?
- Będę twym Arktosem a ty bądź mym Jakubem
Że mam ci zrobić loda?!
- Hmmmmm.... nie nazwał bym tak tego....raczej mówmy na to pociąg cielesny.
Laura nie miała pojęcia z kim rozmawia ani co kazało jej ciągnąc tą rozmowę dalej. To było idiotyczne, ale bawiła ją ta rozmowa, może Alex twierdzi, że jest z niej snobka, ale ona umie się bawić. Dziewczyna z uśmiecham na twarzy postanowiła dać się ponieść i może nawet poflirtować z tym chłopakiem, no bo co może się stać? Przecież ona i tak mu nigdy nie spojrzy w oczy.
- Albo bądź Kim a ja Kayne, ile chcesz mieć ze mną dzieci?
-No nie wiem, może z dziesiątkę?
-OMG!!!! Smerfetko już po miotłę lecę i zaczniemy produkcję masową naszej małej floty!
- Mogłam się domyślić, że to ty Lynch. Skąd masz ten numer?
- Powiedzmy, że mam kreta i on go dla mnie znalazł gołąbeczku..
- Tak czy siak poluzuj gacie Ross, pod żadnym pozorem nie będziemy się seksić. Nie ma takiego pierwiastka, który by na to wskazywał.
- Nigdy nie mów nigdy kochanie
Laura już przygotowała się na jakąś cięta jak brzytwa ripostę, jednak czas się jej skończył. Ross zerwał połączenie. Brunetka była zaskoczona jego tajemniczym głosem. Wiedziała, że coś nie gra, to brzmiało tak jakby jego przynęta została rzucona i teraz wystarczy czekać aż on złapie ją w swoje sidła. 
      Ross siedział na krześle w ogrodzie. Wszystko byłoby normalnie gdyby nie to, że do mebla był podczepiony dynamit, chłopak był totalnie pijany, a na blond łebku miał kask.
- Kapitanie jest pan gotowy do lotu w kosmos?- odezwał się również nawalony na cztery spusty Tom.
- Oczywiście, będę pierwszym człowiekiem w kosmosie- mówiąc to chłopak jak na prawdziwego bohatera przystało wyciągnął rękę ku gwiazdą.
- Emmmmm wiesz bo Tinki Winki powiedział Dipsiemu, a on powiedział zajączkowi, który przekazał ...
- No skończ wreszcie z tą pocztą szpileczkową, bo ja już chce lecieć- Blondasek był na maksa podirytowany.
- Ten zajączek przekazał gołąbkowi i on puścił parę, że ktoś cię uprzedził
- Kij z tym, będę frunął wysokoooo
- A czemu ja nie mogę lecieć?- oburzył się Tom- Przecież ja też mam doświadczenie!
-O nie, nie, nie  to jest niemożliwe 
- To jest tak samo niemożliwe  jakbyś ty napadł na wioskę smerfów i ukradł serce Smerfetki
- Teraz to ci tak przywalę, że tym pustym łbem swego rodzonego tyłka nie poznasz!!
Zdesperowany  Tom widząc zapienionego z wściekłości blondaska pociągnął za spust i czekał, aż Ross wyleci w niezapomniany lot w kosmos. Niestety najwidoczniej coś poszło nie po myśli chłopców i na ziemi został cały czarny blondyn z włosami sterczącymi jak róg jednorożca. Jakby tego było mało Ross z wściekłości zapienił się tak jak pies w ostatniej fazie wścieklizny. Blondyn zerwał się jak oparzony z krzesła co ujawniło dziurę w spodniach, przez którą spokojnie przejechałby czołg.
- Wyglądasz jak murzyn, który został zgwałcony przez napaloną krowę z sweet dzwoneczkiem- Tom chichotał jak głupi i do tego dopijał kolejną butelkę wódki.
Ross już miał rzucić się na zlęknioną sarenkę, za którą robił jego przyjaciel, lecz został pokonany przez siłę grawitacji i wylądował nosem w kępce trawy.
   Laura wracała z długiego spaceru z parku, to był jedyny pomysł na kaca. Dziewczyna była już prawie przy bloku, gdy zobaczyła straż pożarną. Zdenerwowana brunetka postanowiła natychmiast dowiedzieć się co się stało. Choć tak naprawdę nie znała swoich sąsiadów bała się czy ktoś nie został ranny.
- Przepraszam, co tu się dzieje?- Laura zapytała przypadkowego gapia.
- To pani nie wie? Jakaś babcia podpaliła swoje mieszkanie i wybuchł pożar na cały blok
- To okropne! Współczuję tym ludziom, a który to blok?
- Ten na przeciwko proszę pani
-O mój Boże! Ja mieszkam w tamtym bloku! - Laura wpadła w panikę. wyszła tylko na chwilę i okazało się, że jej dobytek został poważnie naruszony. Jedyne co jej teraz pozostało to odebrać część rzeczy, które nie uległy zniszczeniu i zadzwonić do szefa.
Po rozmowie z pracodawcą dziewczyna była w szoku. Szef kazał jej się wstawić w clubie i nie chciał zdradzić o co chodzi. Laura spodziewała się najgorszego. Nie dość, że nie ma mieszkania to jeszcze pewnie straci pracę. Jej życie zaczęło koncertowo się pieprzyć. Gdy Laura weszła do budynku była strasznie zdenerwowana, szybko udała się do gabinetu pracodawcy.
- Dzień dobry- Laura poczuła jak głos jej się łamie-Chciał pan mi coś przekazać?
- Tak, wiesz chcę ci pomóc- Mężczyzna zaczął z uśmiechem- Mogę wynająć ci mieszkanie po bardzo korzystnej cenie 
- Naprawdę?- Laura poczuła jak jej świat znowu zaczyna nabierać koloru. Dzięki temu facetowi nie będzie bezdomna.
- Tak, tylko ostrzegam mieszkałabyś z współlokatorem, co ty na to?
-Oczywiście, że przyjmę propozycję 
Po dwudziestu minutach Laura w towarzystwie swojego szefa była już pod pięknym apartamentowcem. Brunetka była zachwycona, nigdy nie wyobrażała sobie, że będzie mieszkała w takiej chacie! Budynek miał około trzydziestu pięter i był w większości oszklony. Na samej górze jak wynikało z opowieści szefa Laury znajdowało się patio, które należało tylko do jej współlokatora.
- Przedstawię ci mojego syna, to z nim będziesz mieszkać- Mężczyzna wpuścił Laurę do apartamentu na trzydziestym pietrze. Brunetka była przekonana, że ma szczęście, od dziś mieszka w ślicznym miejscu ze wspaniałym widokiem, a co do współlokatora była pewna, że jakoś się dogadają. Laura przeszła przez korytarz i zobaczyła jakiegoś chłopka zwróconego przodem do okna, jednak gdy ten się odwrócił brunetka przeżyła zawał. 
- O mój Boże to ty...- Tylko tyle zdołała wydukać.
****
Heh pysie!! Rossy Lynch wreszcie pojawiła się na blogerze, heheheh Normalnie wielki powrót, tęsknił ktoś? Nareszcie uporałam się z rozdziałam, jak wam się podoba? Szczerze to ja mam mieszane uczucia, ale to nie do mnie należy ocena, choć zdziwiłabym się gdyby nie pojawił się choć jeden krytykujący komentarz, nawet chyba wiem kto taki napisze XD Hmmm muszę was przeprosić, że tak długo rozdziału nie było, ale miałam pewne problemy no i nie miałam głowy do pisania rozdziału, a po co pisać coś co miałoby was zniszczyć? Zakładam, że żadna z wersji by wam się nie spodobała, heheh No to poczekałam i w sumie coś na siłę napisałam. Mam nadzieje, że będziecie komentować zależy mi żeby było jak najwięcej komentarzy. Sama mam pełno blogów do nadrobienia, no i co niektórzy mają wymagania co do długości komów ( tak Delly pawianie to o tobie mowa) No i musiałam przeboleć, że Krwawa Mary skończyła mojego ulubionego bloga żałoba:( Niestety tam też jeszcze z komentarzem nie dotarłam:/ No ale co wam będę historię życia opowiadać, mam jeszcze parę spraw do omówienia i to będzie na tyle stworzę zakładki SPAM i informowani, będziecie mi mogli pisać adresy swoich blogów na których chcielibyście mnie zobaczyć, bo ciężko szukać mi po komentarzach adresów, no a ja przeważnie większość nie zauważam no i jakieś namiary na siebie będziecie mogli podawać żebym mogła was informować o rozdziałach. A tak w nawiasie to mój user na tt jak ktoś chce popisać to zapraszam @R5formylife XD Uff no to tyle miłego czytania komentujcie pysie :*
PS Przepraszam za błędy ale pisałam to na szybko i mogłam coś przeoczyć
UWAGA 20 KOMENTARZY= NEXT INACZEJ CZEKAMY 
*Niech stracę z 27 na 20 ciekawe czy dacie radę przed poniedziałkiem :D
Rossy Grey 


poniedziałek, 16 lutego 2015

Rozdział

Hej pysie jak tam walentynki? Moje były zajebiaszcze siedziałam i oglądałam Greya, hyhyhyhy Może wreszcie polubię to święto :D Może ktoś także oglądał to dzieło i Christiana w pokoju zabaw, uuuuuuu warto było iść :D No ale nie o tym rozdział pojawi się jakoś w tym tygodniu niestety mam nawał nauki i nie mam po prostu czasu przepisać :c Jak ktoś zabije moje sorki to pojawi się jak najszybciej :D Naprawdę mi przykro no ale nauka na pierwszym miejscu.... To poczekacie na mnie co? I jak ktoś chce być informowany o rozdziale to może niech wpisze pod postem jakieś namiary na siebie :D
Do napisania moje skarby
Rossy Grey

niedziela, 1 lutego 2015

One Shot


Your love's got me lookin' so crazy right now- Twoja miłość sprawia, że wyglądam teraz na szaloną
Ważna notka pod rozdziałem
Laura siedziała w luksusowej restauracji i czekała na swojego ukochanego. Brunetka czuła, że to ten dzień kiedy jej chłopak wreszcie się jej oświadczy. Chodzili ze sobą już cztery lata, byli ze sobą szczęśliwi i planowali wspólną przyszłość. Jaki chłopak zapraszałby dziewczynę do takiego miejsca po coś innego niż oświadczyny? Laura poprawiła się na krześle i wróciła do czekania na swojego wybranka. Po chwili ujrzała zbliżającego się Lukasa. Chłopak wyglądał nieziemsko. Miał na sobie czarny, idealnie dopasowany garnitur, który podkreślał jego sylwetkę. Włosy miał starannie ułożone, tak jakby nosił perukę.
- Cześć kochanie- chłopak dał Laurze przelotnego buziaka w usta.
- Witaj Lukas- dziewczyna uśmiechnęła się perliście.
Ku zdziwieniu brunetki chłopak zachowywał się zupełnie normalnie. Nie był spięty ani zdenerwowany. Para zamówiła posiłek, wypiła wino... Nie było w tym nic nadzwyczajnego. Laura zaczęła się trochę niecierpliwić i denerwować z powodu panującej między nimi ciszy, myślała nawet by wyjść, jednak postanowiła zostać. Lukas w końcu przerwał milczenie, ujął ręce brunetki i spojrzał na nią czule.
-Chciałbym ci coś powiedzieć…
- Tak?- Laura czuła, że to ten moment, jej książę wreszcie jej się oświadczy.
- Znamy się już cztery lata, jesteś wspaniałą dziewczyną…- Lukas zrobił pauzę, a brunetka myślała, że zaraz ze szczęścia zacznie tańczyć na środku sali. Jednak postanowiła się uspokoić i dalej wysłuchać chłopka- ale to koniec.
- Że co?!- Laura zaczęła krzyczeć na całą salę tak, że wszystkie oczy zwróciły się na parę- Ty dupku, co ty sobie myślisz!!!!
- Kochanie spokojnie, porozmawiajmy- Lukas próbował udobruchać wściekłą bestię stojącą przed nim, jednak te słowa zadziałały w odwrotny sposób. Brunetka wylała kieliszek wina na jego twarz, zaczęła ziać ogniem i krzyczeć jeszcze głośniej.
- Ty do mnie kochanie mówisz?! Ciebie nawet by tygrysek po ciemku nie wziął. Nie mam zamiaru rozmawiać z takim pawianem jak ty! Jesteś głupszy od Tinkiego Winkiego, on jest przynajmniej przyjazny dla środowiska a ciebie powinni zamknąć!
***
Laura spacerowała po ciemnych uliczkach Nowego Yorku, była wściekła. Co ten idiota sobie w tym pustym łbie wyobrażał?! Że zrozumie i będzie mu życzyła szczęścia w życiu! Nie z nią takie gierki. Brunetka stwierdziła, że ma resztki godności i pójdzie w kulturalny sposób się upić.
- Niech ten matoł nie myśli, że będę płakać- Laura warczała pod nosem- jak się upiję to mu pokażę , że z niego baba, a nie facet.
Laura weszła do pierwszego lepszego baru i zamówiła butelkę czerwonego wina. Nie wiele wystarczyło żeby brunetka była wstawiona. Kobieta siedziała przy barze i żaliła się butelce jakie ma beznadziejne życie, pełne niepowodzeń i nieszczęść. Niestety jakiś męski głos zmusił ją do przerwania lamentowania i spojrzenia w górę.
-No hej mała
Laura zaczęła wytężać wzrok, miała przed sobą dobrze zbudowanego blondyna w ciemnych rurkach i koszuli w kratę. Według dziewczyny był bardzo seksowny, szczególnie jego poczochrane włosy robiły na niej wrażenie, nie przypominały peruki jak u Lukasa. Laura nie miała jednak ochoty na flirtowanie, zaciągnęła spory łyk wina i postanowiła przemówić.
- Bar dla gejów jest po drugiej stronie.
Blondasek wytrzeszczył paczadła i zaczął drapać się po czuprynie.
- Co się lampisz jakby mrówki tu miały się rozmnażać?- brunetka wzięła kolejny łyk wina- z maczugi cię ktoś strzelił, że oniemiałeś?
- Wiesz… rozmnażać to mam zamiar się z tobą- blondasek zaczął mruczeć do ucha Laury.
- Wow, wow stop. Włącz  hamulce ogierze, bo twój ogon przed tobą leci- brunetka zaczęła chichotać.
- On ma być przede mną- blondasek zaczął piszczeć- odpipaj się od Wacusia.
- Bosz twój father pracuje na budowie?
-Nieee- blondasek zaczął się szczerzyć.
- Bo masz łeb jak pustak.
Laura zaczęła się śmiać jak opętana, jednak buźka jej spoważniała, gdy zobaczyła Lukasa z jakąś przepełnioną botoksem lalą. Brunetka nie wiedziała co robić, miała świadomość, że prędzej czy później jej były ją zobaczy. Spanikowana rzuciła się na biednego blondaska i zaczęła go namiętnie całować. Zaszokowany chłopka dopiero później przyłączył się do gorącej gierki Laury.  Dziewczyna pod wpływem emocji wepchnęła język do ust blondyna. Chłopak nie był dłużny, ściągnął ją z barowego stołka i zaczął ją obmacywać. Przejechał ręką wzdłuż jej ciała tak, że Laura poczuła dziwne dreszcze rozchodzące się po jej wnętrzu. Brunetka sama się dziwiła, że podoba jej się to bestialskie zachowanie chłopka. Jej zadowolenie pogłębiła mina Lukasa, który szczeną mył podłogę. Blondyn natomiast po tym jak palcami muskał piersi brunetki, postanowił kontynuować swoją podróż. Jedną rękę wplótł z jej włosy i unieruchomił głowę, a drugą położył bezwładnie na jej pupie. Po chwili chłopak oderwał usteczka od brunetki i spojrzał na nią wielkimi oczami równocześnie uspokajając oddech.
- To było lepsze od patrzenia jak żwirek dymał muchomorka, gwałcimy replay?
Laura poczuła, że ma rumieńce na policzkach. Jej wrodzona bestia pozostawiła ją zażenowaną z mega seksownym chłopakiem u boku.
- Emmmmm…. Bo ja nawet nie wiem jak masz na imię- brunetka nerwowo bawiła się kciukami- wiesz, ja zwykle się tak nie zachowuję, to przez ciebie ogrze- Laura pacnęła blondyna w umięśniony tors.
- Nie muminkuj kochanie, jak dla mnie było  mrrrr…. A twój książę to ser Ross Lynch, a ty to Laura Marano.
Brunetka poczuła jakby dostała z młota pneumatycznego w buzię, a jej pierwsza myśl to : „ Co ten facet ma w tym mózgu?” Jedyna prawidłowa odpowiedź jaka przychodziła jej na myśl ta prażone tic tacki. Jednak nagle przypomniała sobie, że ona mu nie mówiła jak się nazywa, była w szoku i nie wiedziała co powiedzieć.
- Skąd wiesz?- tylko tyle zdołała wydukać.
-Nie ważne Lauruś, chodź do mnie na rande vous. Będziemy się bawić jak Tom i Jerry, tylko ja cię na koniec pożrę, a i twój były szoknął na zawał, więc może utwierdź go w przekonaniu, że ma spływać do bagna?
-Skąd ty tyle o mnie wiesz? Ty mnie prześladujesz? Ja się z tobą nawet w chowanego nie pobawię- Laura wzdymała usta.
- Nie dąsaj się maleńka- Ross zaczął gładzić ją po dolnej wardze- podoba mi się twoja nieustępliwość, intrygujesz mnie i cholernie podniecasz…
- Ty próbujesz mnie uwieść?- Laura podniosła znacząco brew, nie miała pojęciach co ciągnie ją do tego popranego tygryska. Ten chłopak jest inny, na początku zachowuje się jak idiota, a teraz wygląda tak poważnie. Jego słowa brzmią jak jakaś zakazana słodka tajemnica. Laura nie mogła się mu oprzeć, albo nie chciała..
- Tak bym tego nie ujął..- Ross uśmiechnął się szeroko- ale jak to działa, to możesz tak to nazywać.
-No to informują cię, że działa i to bardzo. Prowadź Rossy- Laura celowo przygryzła wargę, a oczy Lyncha zrobiły się ciemniejsze i jeszcze bardziej pełne zmysłowej obietnicy.
***
Para leżała na łóżku w domu blondyna i próbowała opanować oddechy po tych gorących chwilach spędzonych w swoim towarzystwie. Ross szybciej wrócił do stanu normalności. Przekręcił się na bok i podparł się ręką.
- Jesteś niesamowita- chłopak założył Laurze kosmyk niesfornych włosów za ucho.
- Are you fucking kidding me bitch? Ty  chyba cukier swojemu rumakowi zwędziłeś. Jestem normalna tępaku.
Blondasek wyjął patelnię z pod łóżka i zdzielił się nią w łeb.
- Bosz co ty brałaś?
-Ciebie- Laura zaczęła chichotać.
- Kobieto wyjdź za mnie. Kupię ci stado jednorożców.
Ku zaskoczeniu blondyna uśmiech z twarzy Laury zniknął, a pojawił się smutek i gorycz.
- Ej mała co jest?- Blondyn uniósł brodę brunetki tak, że patrzyła mu prosto w oczy. Dziewczyna od razu dostrzegła w nich namacalną troskę.
- Dziś myślałam, że mi się oświadczy- wyszeptała- a teraz leżę w łóżku z facetem, którego tak naprawdę nie znam- dodała z goryczą.
Blondasek położył się na łóżku i patrzył ślepo w sufit. Z jego twarzy można było wyczytać, że walczy ze sobą. Brunetka pożałowała tego co powiedziała w głębi duszy czuła, że to wspaniały facet i troszczy się o nią choć jej nie zna, a ona go tak potraktowała. Laura już miała przeprosić Rossa i starć się jakoś uratować sytuację, jednak ubiegł ją blondyn.
-Wiesz, on zdradzał cię prawie cały czas…- chłopak przełknął ślinę- okropny z niego skurwiel przeleciał prawie każdą kobietę jaką spotkał, a ja… wiesz pociągasz mnie odkąd po raz pierwszy cię ujrzałem, kiedyś przyszłaś po niego do firmy mojego ojca, tam cię zobaczyłem. Wyglądałaś jak anioł, taka niewinna i śliczna, od tamtej pory nie potrafiłem o tobie zapomnieć, urzekłaś mnie Lauro..
Brunetka nie wiedziała co powiedzieć, to był szok on chyba teraz wyznał jej miłość. Ale czy ona jest gotowa no kolejny związek? Właściwie to nie o to jej chodziło. Bała się, że ona na niego nie zasługuje. On jest dla niej za dobry, ale mimo to, te słowa ją urzekły przez cztery lata związku z Lukasem niczego takiego nie usłyszała, a ten chłopak zjawia się znikąd i daje jej nadzieję na lepsze jutro. To był dla niej ogromny szok, nie wiedziała co ma powiedzieć.
-Jesteś synem jego szefa?- tylko tyle zdołała wydukać.
- Taak- blondyn zaczął niepewnie- i wiesz co dziwię się, że on cię z łóżka wypuszczał- Ross wyszczerzył się jak łysy do peruki.
Laura poczuła stado motyli w brzuchu. Uśmiechnęła się nieśmiało i poczuła jak czerwienia się jej policzki. W myślach gromiła się: „ Cholera Laura, ogarnij kochałaś się z nim, a reagujesz jakby ci się oświadczył”. Ross wyczuł, że zawstydził brunetkę i postanowił jakoś uratować tą sytuację.
-Hej, przepraszam nie chciałem cię zawstydzić.
- Nie zawstydziłeś, po prostu jesteś taki.... inny niż wszyscy, zmienny i zachowujesz się jakbyś za mną szalał, nie rozumiem tego.
- Co tu jest do rozumienia, tak szaleje za tobą i to strasznie, pragnę cię..
Laura poczuła radość dwa małe słowa „ pragnę cię”, a ona czuje się jakby wygrała milion w totka. Brunetka bez wahania zrzuciła kołdrę i usiadła okrakiem na Rossie.
- To ja cię pragnę i nie mam zamiaru cię już nigdzie puścić Rossy.

- Trzymam cię za słowo mała.
*****
Witam myszki w moja :*
No początku podziękuję, że chcecie mnie tu na blogerze. Szczerze byłam pewna, ze raczej każdy doradzi mi odejście, a tu taka miła niespodzianka, mam najlepszych czytelników na świecie. No pomęczycie się ze mną jeszcze troszkę, heheheh 
A co do shota napisałam do już dawno miał się pojawić na blogu u mojej panny Steele ( tak Delly na tt jesteśmy Christian i Ana, heheheh) no ale mam już własny kącik więc tu się pojawił i co o nim sądzicie?
Jools specjalnie dla ciebie zrezygnowałam z matmy, będziesz się tłumaczyć przed moją sorką :D
A teraz ważna sprawa rozdział pojawi się w przyszły weekend, niestety ferie się skończyły:c
No a teraz najważniejsze rozdziały będą się pojawiać co dwa tygodnie i pewnie w weekendy, teraz gdy nie ma wolnego potrzebuje więcej czasy na naukę no i blog musi trochę poczekać mam nadzieję że wytrzymacie no i że ja będę wyrabiała się w terminach:D
pamiętajcie jak macie jakieś pytania odnośnie fabuły, mnie wszechświata jest do tego zakładka :D 
15 KOMENTARZY=NEXT
huhuhuhu wysoka poprzeczka 

środa, 28 stycznia 2015

Przemyślenia

Hej słońca,
Wiecie zastanawiam się czy to był dobry pomysł z tym blogiem. Usłyszałam, że to jest beznadzieja, jednak takie słowa dają do myślenia. Nie chcę mówić kto tak uważa po prostu, zastanawiam się czy jeśli bym została ktoś by to czytał. Sytuacja na blogu zmieni się o 180 stopni gdzieś koło 10 rozdziału, tylko czy ktoś będzie to czytał przez ten czas? Mam nadzieję, ze pomożecie mi podjąć decyzję naprawdę liczy się wasze zdanie. No to tyle....

Do napisania pysie
   




poniedziałek, 26 stycznia 2015

2."A buziaka chcesz w orzeszki czy w usteczka?"

 Ross spojrzał na przeszkodę i ujrzał piękną, drobną brunetkę, która leżała na jego torsie i z przerażeniem wpatrywała się w jego brązowe oczy. Dziewczyna po chwili podniosła się, a na pysiu blondaska pojawił się chytry uśmieszek.
-Boże przepraszam, nic ci nie jest?-panikowała brunetka- Ja naprawdę nie chciałam.
-Wiesz, że z tej perspektywy twoje skarby wyglądają zabójczo-odezwał się ni z tego ni z owego Ross
-Ja naprawdę prze.... czekaj, że co ty powiedziałeś?
-Mmmmmmm....ale  piersi to masz zniewalające- wyszczerzył się blondyn
-Alex trzymaj mnie bo zaraz poćwiartuję tego zboczeńca!!!
- Oj Laura nie przesadzaj, zabawny jest ten chłopak- blondynka odpowiedziała ze śmiechem.
- Czyli moja Smerfetka ma na imię Laura, Laurusia, Laurcia?
- Ja zaraz obiję jego pięknego pysia- brunetka zaczęła warczeć i przybierać wściekły wyraz twarzy.
-No wiem, piękną mam twarz i już niedługo mój pyś będzie do twojej dyspozycji
Laura nie wytrzymała, zaczęła biegać w kółko i piszczeć. Gdy Tom to zobaczył zaczął się śmiać jak opętany i biec za brunetką krzycząc:
-Aaaaaaaaaaa... pali się!! Help me! Nie chcę umierać!
Alex nie mogła przestać się śmiać, natomiast Ross podniósł się z ziemi, wyjął telefon i oddalił się żeby zadzwonić.

Ewakuację ludzi z parku pod przewodnictwem Toma przerwał telefon. Chłopak nie patrząc kto dzwoni odebrał.

-Halo  - powiedział spanikowany i zdyszany brunet.
-Straż pożarna zapytuje czy gdzieś się nie pali
- O Boże, jak dobrze, że dzwonicie, pali się w parku, ja nie chcę umierać ja będę miał dzieci.
-Co??Jak to?? W ciąży jesteś?
-Znaczy dopiero po test ciążowy mam iść, a z kim rozmawiam?
-Z księdzem, oferuję spowiedź online, skorzysta pani z mojej usługi?
-Ja z usług mężczyzn nie korzystam, ale mogę zrobić wyjątek, a więc...Więcej grzechów nie pamiętam...
- Stary ogarnij gacie!!
-Ross?!
- Nie, Duch Święty
-Ross, ale ty się spaliłeś, a straż miała przyjechać- Tom gorzko rozpaczał.
-Tak, nie żyję, a w zaświatach mam telefon- odpowiedział Ross z wyczuwalnym sarkazmem w głosie.
-O jacie bracie, Ross ja cię kocham nie odchodź
- Ja nie jestem gejem, nie licz na status na facebooku. Tym bardziej, że ja chce być Papą Smerfem mej Smerfetki
- To jest fizycznie nie możliwe, bo jak ty z nią jak ty nie żyjesz ?
-Idź napadnij na sklep i mózg weź, bo chomiki ci go zjadły. Muszę wracać do Smerfetki.
- Ross nie zostawiaj mnie, to ostatni telefon, nie rozłączaj się.
I tyle Tom słyszał Rossa. Brunet po tym jeszcze bardziej zaczął płakać.

Ross podszedł do dyszącej Laury i złapał ją od tyłu za biodra. Wystraszona brunetka odwróciła się do ufoludka, który na nią napadł.
-Co ty robisz?- spytała zdziwiona Laura
-Mam zamiar zrobić misia z moim Smerfem 
-Ja nie jestem twoja i nic z tobą nie będę robiła głupia małpo- dumna Laura wypięła się jak paw, skrzyżowała ręce na piersi i odsunęła się od swojego adoratora.
Ross był jednak nieugięty, znów przybliżył się do brunetki, a do tego zaczął bawić się jej ślicznymi, kasztanowymi włosami, co jeszcze bardziej irytowało dziewczynę.
-Zabieraj te wielkie łapska od moich włosów!!!!
- Lubię jak się złościsz, wyglądasz wtedy jak prawdziwy Smerf - Ross zachichotał.
-Ale czemu?
-Bo twoja twarz robi się wtedy niebieska, a ja mam ochotę zrobić z tobą jeszcze więcej rzeczy.
Laura zamarła, ten blondyn wyzwalał w niej wszystkie emocje, których nigdy nie było dane jej poczuć. Dziwiło ją to, że on zna ją tylko 15 minut, a zachowuje się jakby to były miesiące. Brunetka postanowiła raz na zawsze pokazać blondaskowi, żeby nie wpychał pysia tam, gdzie nie trzeba. Dziewczyna nieznacznie przysunęła się do chłopka i uroczo przygryzła wargę.
- A co chcesz ze mną robić?
Brunetka nie była pewna czy jej plan wypali. Nie miała żadnego doświadczenia w flirtowaniu, a ten chłopak wyglądał na takiego, któremu przychodzi to z łatwością. Bała się, że polegnie i jeszcze bardziej pogorszy tą sprawę. Laura z niecierpliwością czekała na "wyrok", gdy zobaczyła minę blondyna wiedziała, że wygrała umiała bawić się w ta grę, teraz wystarczyło tylko dobrze to rozegrać. Ross tylko zaśmiał się cicho i położył dłoń na policzku brunetki.
- Muminku spytaj się lepiej czego NIE będziemy robić, łatwiej będzie mi wymienić.
-Ach tak- Laura uśmiechnęła się najładniej jak umiała- no skoro na ciebie wpadłam to może dam ci buzi w obolałe miejsce.. 
Na twarzy Rossa pojawił się chytry uśmieszek, taki jak u Gargamela  łapie smerfy.
-Skoro nalegasz Smerfetko...
- To wolisz buziaka w pysia czy orzeszki?
- Puszkę z orzeszkami zostaw na później, jak będziemy alone i face to face, a na razie użyczę ci mojego pysia.
Ross nachylił się do brunetki i przymknął swe brązowe oczęta. Jakim zdziwieniem było dla niego gdy zamiast dostać sweet, miodzio buziaka otrzymał porządne przyłożenie  w mordkę. Zdezorientowany blondasek złapał się za obolałe miejsce i zapiszczał:
- Za co?!
-Ty Gargamelu nie będziesz wykorzystywał bezbronne smerfy- Laura burzyła się jakby została zgwałcona.
- Ja nie chce cię wykorzystywać, ja chcę tylko z tobą iść do łóżka.
-Do łóżka to idź z papryka a ode mnie z dala kiełbasko
- Kiedy ja kcem z tobą- skomlał blondasek.

Alex po obejrzeniu jak Tom przeprowadza ewakuację i kłóci się z lodziarzem o megafon postanowiła przestać oglądać tą komedię i znaleźć swoją przyjaciółkę, która została z tajemniczym blondynem. Dziewczyna
szła w kierunku miejsca, gdzie ostatnio widziała Laurę, lecz tam jej nie znalazła. Kobieta pomyślała, że dziewczyna wybrała się w gorącą podróż w krzaki z tym chłopakiem. Alex nie miała zamiaru udawać, że byłaby dumna jeśli jej koleżanka wreszcie oddała " swój kwiatuszek". Właśnie tak o swoim dziewictwie mówiła Laura. Gdy blondynka słyszała te słowa miała ochotę udusić się różową poduszką lub utopić w puchu brunetkę. Według Alex, Laura miała zadatki na zakonnicę. Dziewczyna jest grzeczna, nie ma  w sobie żadnego diabełka. Kiedyś  Alex kupiła jej na urodziny habit, za co została podtapiana w czekoladzie. Blondynka szła i wspomniała wszystkie zabawne sytuacje z przyjaciółką, gdy usłyszała jakąś kłótnię. Odwróciła się w kierunku dźwięków i ujrzała Toma kłócącego się z księdzem.  Dziewczyna podeszła do mężczyzn i zaczęła przysłuchiwać się ich zażartej rozmowie.
- Ale ja kcem mu pogrzeb zorganizować- burzył się Tom.
- Ale dziecko, komu?- ksiądz zaczął tracić nadzieję, że dogada się z chłopakiem.
- No mojemu przyjacielowi, zginął w pożarze w parku- brunet zaczął szlochać.
- Ale kiedy był ten pożar?
- No dziś
- Dziecko, przecież nic się nie paliło
Tom nie wytrzymał, złapał kapłana za ramiona i zaczął nim potrząsać, jak małe dziecko grzechotką.
- Człowieku, ty przestań się mądrzyć jak Ważniak, rusz tyłek, dawaj trumnę i odpraw mi ten pogrzeb!
-Ale ten pochówek jest dla ciebie czy kolegi?
Brunet wybuchł jak bomba z opóźnionym zapłonem. zaczął piszczeć jak czajnik i jednocześnie puszczać parę nosem. Już miał się rzucić na bezbronnego księdza jak bestia, lecz został powstrzymany przez pewną blondynkę. 
- Ej stary ogarnij gacie bo ci kipi- Alex powiedziała stanowczym tonem.
- Ale, ale on nie chce pogrzebu odprawić- brunet zaczął tłumaczyć się jak przedszkolak.
Blondynka nie wytrzymała i pacnęła się w czoło .
- Proszę księdza niech ksiądz już zmyka, ja się zajmę tym opętanym
- Ale jak on jest opętany to ja może egzorcyzmy odprawię?
- Nie, nie trzeba- Alex zaczęła pchać duchownego w stronę kościoła- Dam sobie z nim radę.
Po wypchnięciu księdza i zatarciu rąk blondynka wróciła do bruneta, który od razu wybuchnął.
- No jak mogłaś?!  Ja tu pogrzeb organizowałem, a ty co?- Tom złapał się za głowę- Ross jest to znaczy był moim man'em , znaczy był moim przyjacielem, choć on rucha wszystko co się rusza, to i tak musi zostać pochowany!   
- Ale z ciebie ziemniak, ten twój koleś żyje
- Nie prawda
Alex zaczęła ciągnąć Toma za ucho w stronę parku. Wystarczyła chwila aby znaleźli się przy kłócącej się parze. Brunet chciał rzucić się  na Rossa , lecz został powstrzymany przez blondynkę.
- Czekaj, daj posłuchać
- Ale oni sweet wyglądają, pokój im wynajmę, niech zaludniają ziemię.
Alex zaczęła chichotać.
- Ty weź się wstrzymaj bo na razie  to Laura ma mord w oczach
-Czyli nie będzie niebieskich potworków ?- Tom posmutniał
- Na razie nie, to zależy czy ten blondyn ją przekona
- Powiem ci w tajemnicy, on nie odpuści, ta dziewoja jak się napali to lata jak pies za kością i zawsze dostaje to czego chce.
- No to się zobaczy- Alex podrapała się po głowie.

W tym czasie nasza para kłóciła się zawzięcie, momentami nawet nie wiedząc o co.
- Chcieć to ty możesz, włóż sobie wacka w placka- Laura mówiła oburzona.
- Jak ty będziesz tym plackiem, to żebyś wiedziała, że włożę- mówił oburzony blondasek- i nie jestem kiełbaską!
- Jesteś, bo jesteś tłusty
- Co?! Ja ci udowodnię, że jestem szczupły- Ross już zdejmował koszulkę żeby udowodnić dziewczynie, że jej tic tacki przyprażyło, lecz został powstrzymany przez brunetkę.
- Ja striptizu na ulicy nie oglądam
- Tak? Ale ja nie robię striptizu, a chciałabyś?
W tym momencie na policzki Laury wkradł się rumieniec. Dziewczyna strasznie się zmieszała i nie wiedziała co powiedzieć. Uratował ją telefon blondyna. Ross odebrał połączenie i zaczął z kimś rozmawiać, brunetka nic nie rozumiała. Stała jak drzewo i czekała aż zapuści korzenie. Gdy chłopak skończył rozmowę podszedł bliżej do Laury, dał jej soczystego buziaka w policzek i zaczął jej szeptać do ucha swoim uwodzicielskim głosem.
- Przykro mi Smerfetko, ale muszę iść, nie martw się- Ross zaczął bawić się włosami brunetki- na pewno z tobą jeszcze nie skoczyłem.
 Po wypowiedzeniu tych słów blondasek odsunął się od Laury, podszedł do Toma i zaczął ciągnąć go w stronę wyjścia z parku.
- Gdzie idziemy?- spytał brunet po tym jak poprawił kurtkę.
- Do zoo
Tom zaczął skakać jak głupi i klaskać w dłonie.
- Ja koffam zwierzęta, obejrzymy małpy?
- Jak chcesz zobaczyć prawdziwą małpę to spójrz w lustro

Laura stała na środku ścieżki, nie mogła zrozumieć co się właśnie stało. Jedyne co teraz miała w głowie to zachowanie tego chłopaka. Jego pewność siebie sprawiała, że brunetka traciła nad sobą kontrolę. Nie potrafiła nazwać tego co przy nim czuła, wiedziała tylko tyle, że jest to dla niej zupełnie nowe..
- Dziewczyno wróć do żywych, on już dawno poszedł - Alex machała Laurze przed oczami.
- Mówiłaś coś?- brunetka nagle powstała z zmarłych.
- Niezłe ciacho z tego blondyna, tylko chrupać
- Czy ty psychotropy brałaś? A może  zgwałcił cię chochlik w krzakach? Ja bym mu po włosach kosiarką przejechała, a jego orzeszki powiesiła na drzewie  jako pokarm dla ptaków.
-Taaak  jasne, wiem swoje
- Ugh, a ty tylko o seksie. ja nie stracę kwiatuszka z byle kim
- Weź, jeśli jeszcze raz wspomniesz o tym pieprzonym kwiatuszku, to ja cię przelecę!

 Po powrocie do domu Laura zaczęła przygotowywać się  do pracy. dziewczyna nadal w głowie odtwarzała sytuację z parku. Ten chłopak wyzwalał w niej dziwne emocje, przy Bradzie nigdy czegoś takiego nie czuła. Laura była z nim dwa lata, jednak z perspektywy czasu to raczej była przyjaźń. Jako para nawet nigdy się nie przytulili. Dziewczyna nawet nie zorientowała się kiedy musiała już wychodzić. Znowu czekała ją cała noc wśród pijanych kucyków pony. Rozmyślenia te zajęły jej całą drogę do pracy. Dziewczyna weszła do szatni i przebrała się w roboczy uniform. Gotowa weszła za bar i zaczęła przygotowywać wszystko do otwarcia. Nieco ponad pół godziny później zabawa zaczęła się rozkręcać. Pijane laski chodziły po clubie i wrzeszczały: " Jakubie zrób mi loda". Alkohol lał się strumieniami, a atmosfera robiła się coraz bardziej gorąca. Parę napalonych i totalnie pijanych chłopaków proponowali Laurze skok w przyszłość, inni kąpali się na parkiecie myśląc, że to basen. Rutynę brunetki przerwał pewien znajomy głos. Brunetka niepewnie uniosła głowę i ujrzała...
****
Hej pysie no to mamy kolejny rozdzialik i co wy na to? No i mamy pierwsze spotkanie raury. Jak myślicie kogo zobaczyła Laura? Piszcie w komach. Może jak ktoś zgadnie to spełnię jego życzenie, hehheh Rozdział mam już napisany i będę musiała go tylko przepisać to zależy od liczby komów kiedy się pojawi:)
Komentujesz= Motywujesz
Proste równanie, no nic do napisania pysie

poniedziałek, 19 stycznia 2015

1.„Koteczku ale ty gorąca jesteś…”

Z dedykacją dla Sandry, Krwawej Mary ( dla was Mary Jane) macie to co chciałyście :D

Laura jak co dzień rano obudziła się o 8.00. Pobudka to była najgorsza rzecz w życiu brunetki. Dziewczyna leniwie podniosła się z łóżka i przeciągnęła się niczym kocica. Laura nie miała życia jak z bajki, to nie było american dream, ale cóż… Pracowała jako barmanka w clubie, co totalnie do niej nie pasowało, bo która dziewczyna chciałaby się użerać z pijaną zwierzyną. Studiowała, według niej nie było aż tak źle. Brunetka wyrwała się ze swoich rozmyśleń, postanowiła wrócić do czynności codziennych. Puściła głośno muzykę i zaczęła sprzątać mieszkanie. Czynność ta pozwalała jej się od stresować , nie była przesadną pedantką, ale lubiła ład i porządek. Brunetka jak co dzień rano tańczyła z mopem. Cieszyła się, że nikt tego nie widzi, gdyż nie jest dobrą tancerką, gdy próbowała wykonać tę czynność przypominała pijanego świstaka. Po idealnym umyciu podłogi  Laura postanowiła odpocząć. Usiadła przed telewizorem i zaczęła przeglądać programy. Dziwiło ją to, że gdy zawsze chce oglądać telewizje, to akurat nie leci nic ciekawego. Podirytowana Laura wyłączyła telewizor i zaczęła rozmyślać nad tym co mogłaby porobić przed pójściem do pracy. Zrezygnowana brunetka udała się do kuchni w celu przygotowania sobie czegoś do jedzenia, niestety jak każdy wie, czynność ta jest najlepsza dla zabicia czasu. Brunetka kochała jeść, lecz nie było tego po niej widać. Dziewczyna należy do osób przeraźliwie szczupłych, które jedzą, a nie tyją. Nie jedna panna zazdrościła jej tego. Laura przez to często miała problemy z rówieśnikami. Jedyną osobą, która ją zawsze wspierała była Alex. To jej najlepsza przyjaciółka, obie dziewczyny różnią się zarówno cechami charakteru jak i wyglądu, ale odkąd pamiętały traktowały się jak siostry. Zawsze były nierozłączne. Laurę zastanawiało to jak taka pewna siebie dziewczyna jak Alex może przyjaźnić się z szarą myszką. Właśnie teraz wpadła na genialny pomysł na miarę odkrycia Ameryki. Brunetka szybko chwyciła za telefon i zadzwoniła do przyjaciółki .Już po dwóch sygnałach usłyszała ten sam ciepły i znajomy głos.
- Cześć Laura
-No hej Alex
-Co zmotywowało cie do gadania ze mną? Apokalipsa?- dziewczyna zachichotała
- No wiesz ja tu chcę ci złożyć propozycję nie do odrzucenia a ty co?
-Oj no nie przesadzaj
-Otóż masz może ochotę skoczyć na mały spacerek?
-Czy to dwuznaczna propozycja?- i znowu ten sam śmiech
- Alex ja nie wiem co bierzesz ale się podziel
-No wiesz? Ja takimi skarbami się nie dzielę, ale odpowiem na twoje pytanie, tak mam ochotę i będę u ciebie za 15 minut.
-No Oki czekam wariatko
-Spoko pedofilu
Laura rozłączyła się z Alex, odłożyła telefon i zaczęła się śmiać. Ta dziewczyna była szalona, zawsze potrafiła ją rozweselić. Rozmyślenia dziewczyny przerwał dzwonek do drzwi. Brunetka podniosła się z kanapy i poszła je otworzyć. Jej oczom ukazała się wysoka, szczupła, niebieskooka blondynka z długimi, prostymi włosami. To była Alex, która jak zwykle według Laury wyglądała olśniewająca. Brunetka uścisnęła przyjaciółkę , po czym we dwie ruszyły na spacer. W tym momencie Alex opowiadała Lau o swoim byłym, który wkurzył ją do tego stopnia, że ta zrzuciła go przypadkiem ze schodów. Brunetka nie wytrzymała i po prostu zaczęła się śmiać
-A ciebie co tak bawi?- powiedziała oburzona blondynka
-Oj bo ja to się boje co ty zrobisz następnemu chłopakowi
- No jak to co? Fistaszki pourywam
- Tak, od razu tępymi nożyczkami
-Będę jak Kuba rozpruwacz
W tym momencie dziewczyny nie wytrzymały i zaczęły się śmiać jak głupie. Każdy się na nich patrzył jak na idiotki, ale im to nie przeszkadzało, kochały swoje wygłupy i eksperymenty. Przy Alex brunetka żyła chwilą, nie martwiła się o konsekwencje. Przyjaciółki  po powstrzymaniu napadu głupawki zaczęły znowu rozmawiać.
-A u ciebie jak tam życie miłosne?- zapytała Alex
- Pfff… proszę cię ja takiego życia nie mam, no chyba, że liczą się pijani faceci, którzy po spożyciu alkoholu bawią się w kłusowników i chcą złapać swoją sarenkę.
-Boże Lau co ty bredzisz?- odparła ze śmiechem Alex
- Ok, w skrócie, lecą na mnie tylko pijacy, którzy są tak napaleni, że nie odróżnią lampy od kaloryfera
-Oj na pewno znajdziesz swojego ogiera
-Tak z nieba mi spadnie- odpowiedziała z ironią w głosie Lau

Ross jak zwykle obudził się z kacem, jednak pobudka ta była wyjątkowa. Chłopak spał w dziecięcym kojcu z sweet różową czapeczką na głowie i moniem  w ustach. Ross wyjął smoczek z ust, wyszedł z łóżeczka i zaczął szukać Toma. Po długich i obszernych poszukiwaniach, odnalazł do śpiącego na świni. Ross nie mógł powstrzymać śmiechu. Tom natomiast mamrotał coś do zwierzęcia, myśląc najprawdopodobniej, że to jakaś miss. Ross przyglądał się sytuacji,  w której Tom miział świnię po ogonie mówiąc:
-Koteczku ale ty gorąca jesteś, normalnie be my lady on the night, mmmmm… taka nieśmiała jesteś?  No nic daj mi jeszcze 5 minut mrrrrr…
Ross po względnym opanowaniu się podszedł do przyjaciela i zaczął go szturchać.
-Stary przestań mizdrać się ze świnią, rusz tyłek i spadamy
Tom odruchowo zerwał się na równe nogi.
-Że co proszę?! Jak ty zwracasz się do Juliet?! My tu odpoczywamy po obfitej nocy, a ty co?! Wbijasz i ją obrażasz!
-Nie no obfita noc? Stary ja ci współczuję jak będziesz ojcem małych prosiaczków. -Ross nie wytrzymał i znowu wybuchł śmiechem.
Właśnie wtedy do Toma dotarła kto jest jego wybranką, podrapał się po głowie, a następnie zaczął piszczeć.
- Aaaaaaa… wykorzystała mnie świnia, czo się stało?! Ja muszę po prawnika dzwonić! To był gwałt!
Ross z rozbawieniem podszedł do Toma i poklepał go po ramieniu i z udawaną powaga powiedział:
-Starty ja bym ci radził lecieć po testy ciążowe, albo zbieraj na alimenty..
- Masz rację z czego ja utrzymam moje dzieci
- A ślub?
-Ross co ty pierzysz?! Jaki ślub?!
-No a co z matką twoich dzieci?
-Bosze jedyny!- w tym momencie Tom zabrał kurtkę i chciał wybiec, lecz został powstrzymany przez Rossa.
-Baranie czemu drogę torujesz?!
-Tom ja rozumiem, że tobie alkohol migdałki z mózgu wypłukał, ale gdzie leziesz?!
-No jak to gdzie? Po pierścionek blondynko
-Boże twoim ojcem musi być Koziołek Matołek
- O wypraszam sobie, moim ojcem może być tylko żwirek
- A ty nie wiesz, że żwirek kręci z muchomorkiem?- Ross odparł z oburzeniem
-O nie, nie, nie ja mam dowody na ojcostwo
Ross nie wytrzymał i zdzielił Toma w czuprynę tak, że zatańczył piruet na podłodze niczym prima balerina. Chłopak podniósł się z podłogi, przeczesał swoje brązowe, idealnie ułożone włosy. Właśnie w tym momencie było widać idealną posturę chłopaka, jego niebieskie oczęta i grzywkę opadającą na bok. Chłopak poprawił koszulkę i swoje rurki, a następnie zapiszczał:
- Za co?
- Za twarz małpiszonie
- Ale ma twarz jest przecież idealna
-Taka, że świnie na ciebie lecą
-A ty to co, ze żłobka się urwałeś?- powiedział ze śmiechem Tom.
-O co ci znowu chodzi ogrze?!
- O czapkę na twej pustej pale
-Od kiedy to czapki się nosi na pale idioto!
-Boże gdzie cię spłodzili- mówiąc to Tom palnął się w twarz
- No jak to, gdzie mamusia zabrała tatusia w ustronne miejsce…
- To było pytanie retoryczne czubku- brunet zaczął panikować i jednocześnie zakrywał swoje uszy.
- Oj daj skończyć-odparł Ross-więc kontynuując poszli sobie, a potem pojawiła się wróżka zębuszka, zrobiła czary mary riku tiku…i  przysłała jednorożca, który przysłał bociana, a ten przyniósł mnie- skończył z dumą Rossiaczek
-O kurde, ej zazdro, też bym chciał zobaczyć jednorożca, a jak on cię przyniósł to dał ci super moc?- powiedział z reflektorami w oczach Tom.
- No jasne- odparł dumnie blondyn- umiem zdjąć dziewczynie stanik bez odpinania go.
-Pfff…  każdy tak umie, o- brunet zrobił minę „jesteś głupi jak przedszkolak”
-Ale ja go nie rozrywam na pół- odparł blondyn
to zaciekawiło Toma, bo ten właśnie o tym myślał. Brunet ścisnął rękę Rossiaczka i zaląc mu gratulować. Po chwili jednak Tom zadał pytanie blondaskowi udając obrażonego:
- Stary czemu nie powiedziałeś, że do żłobka chodzisz, też chcem!
-Ja nie mogę, co runęło znowu w twoim pustym mózgu?
Tom zignorował pytanie Rossa i zaczął dumać z miną „udaję, ze myślę”
- No chyba, że ukradłeś tą czapkę dziecku
- Co ty…. -Blondyn nie skończył bo przerwał mu brunet
- Ooooooo wiem, Marsjanin z odległej galaktyki dał ci tą czapkę byś mógł się z nim komunikować
Ross pacnął się w czoło
- Kobieto ja ci na urodziny mózg kupię
- A ja bym wolał tic tacki
-Po co ci tic tacki?
- No jak to po co? Włożę sobie do mózgu i będę miał powiew świeżości- odparł z dumą Tom
Blondyn nie miał siły już tego komentować, zdjął sweet czapeczkę, pociągnął bruneta za kurtkę chcąc wyjść z mieszkania, w którym balowali. Jednak Tom wyrwał się Rossowi, podbiegł do świni i zaczął z nią rozmawiać.
- Juliet ta noc była wspaniała, choć nic nie pamiętam, boli mnie nasza rozłąka, jesteś wyjątkowa, odezwę się słońce.
Ross słysząc to padł trupem na podłogę. Po chwili tuż nad nim znalazł się Tom.
- Stary nie leniuchuj, musimy wyjść, ja nie wytrzymam w jednym pokoju z Juliet po rozstaniu. Brunet zmiótł blondaska z podłogi i wybrali się w drogę powrotną do domu. Szli razem przez park rozmawiając a tym, jak Papa Smerf prawdopodobnie zgwałcił Gargamela.
- No stary ja ci mówię, są dowodu- mówił Tom
- Ale jak tak to musimy się zrzucić na  terapię dla Gargusia- mówił Ross
- A czemu nie może zrobić tego Klakier?
- No bo Klakier siedzi w kiciu

I wtedy Ross zaliczył bliski stosunek z chodnikiem. Spojrzał na przeszkodę, która go poskromiła i ujrzał..
***
Hej słońca!!! Rossy Lynch się kłania, a więc nie którzy doczekali się mojego bloga, hehheheeh tak no więc cóż mogę powiedzieć rozdziały będą się pojawiły nieregularnie z powodu szkoły:( no ale im was będzie więcej tym rozdział będzie szybciej. No co do tego rozdziału to mam mieszane uczucia, sami określcie co myślicie. Nie będę wam truła do napisania :)  Zostawiam wam sexy Rossa i moją ulubioną piosenkę:)